Żele i jedzenie podczas biegu. Porady

Żele i jedzenie podczas biegu. Porady

Bieganie długodystansowe to zawody w jedzeniu i piciu - Tak niektórzy doświadczeni biegacze i dietetycy określają Ultra i trail. 

Jest w tym zdaniu wiele prawdy i nie jeden z nas boleśnie przekonał się podczas zawodów jak wyczerpał całą swoją energię. Zamiast biegać, ciągneliśmy tylko za sobą nogi aby dotrzeć do mety.

Na temat odżywiania napisano już bardzo wiele artykułów, ale właśnie tutaj chcemy podzielić się z Wami doświadczeniami zebranymi podczas lat startów i kilogramów różnych żeli, batonów i innych pokarmów zjedzonych na biegach.

Jedzenia na długich biegach to kluczowy element naszej wytrzymałości, ponieważ zapasy glikogenu jakie mamy w organizmie wystarczają na ok 1,5 godziny biegu a wtedy zaczyna już najzwyczajniej brakować nam paliwa dla mięśni. 

Odpowiednie odżywianie powinniśmy zacząć już na kilka dni przed startem. W obecnych czasach jest dość trudno o regularne posiłki i odpowiednią dietę każdego dnia, ale choć te ostatnie dni przed długim biegiem warto zmienić dietę na taką w której będzie dużo węglowodanów, które później będą naszym paliwem na zawodach. Doskonale nadają się do tego ciemne makarony czy kasze, których nie powinniśmy żałować.  Niezbyt dobrym pomysłem są potrawy zawierające tłuszcze które później będą powodować niemiłe uczucie w żołądku.

Lecz nie tylko jedzenie ale i picie będzie składową naszej wygranej z dystansem lub przegranej. Jak wielu z Was nawadnia się na tydzień przed startem? Warto o tym pamiętać i choćby zawsze mieć w pobliżu butelkę z napojem już na kilka dni przed biegiem.

Nareszcie dochodzimy do momentu kiedy trafiamy do sklepu albo zamawiamy żele na bieg przez internet. Większość z biegaczy, jeśli nie ma sprawdzonych smaków i marek sugeruje się ceną oraz opinią kolegów. Bo po co płacić za żel 18 zł skoro można kupić za 7 zł. w końcu to też żel energetyczny. Czy są między nimi jakieś różnice?

Więc rozłóżmy żele na czynniki pierwsze. Ponieważ ich zadaniem jest dostarczenie nam szybkiej energii, ale też elektrolitów, magnezu itp. Czyli wszystkiego tego co ucieka z naszego organizmu podczas zawodów czy treningu. Mało tego nie powinny one powodować problemów żołądkowych, bólu czy zwyczajnego latania po krzakach. Takie problemy wyeliminowały już niejednego kozaka z biegu.

Pierwszy rodzaj to żele najczęściej spotykane czyli te te oparte na maltodekstynie i fruktozie które szybko dają nam zastrzyk energii, ale dla niektórych wrażliwych biegaczy mogą być problematyczne podczas jedzenia. Są słodkie a nie każdy podczas zmęczenia lubi bardzo słodki smak. Ich kaloryczność zazwyczaj nie przekracza 100 Kcal czyli powinny być przyjmowana średnio co 30 - 45 min. Przykładami takich żeli są Gu energy, Squeezy czy Dextro Energy. Oczywiście wśród nich znajdziemy też takie które nie są słodkie i mają np. smak pomidorów tak aby przełamać smak słodyczy. Czy nawet takie które są w formie płynu. Dodatkowo każdy producent ma w swojej palecie żele z kofeiną. Po co zatem ta kofeina w żelach? Najczęściej i najlepiej sprawdza się ona w momencie znużenia i zmęczenia po kilkudziesięciu kilometrach kiedy wiemy, że mamy ostatni ciężki kawałek trasy przed nami. Pomaga nam się trochę pobudzić.

 

Jednak mało kto jest w stanie ukończyć ultramaraton na samych żelach. Dlaczego? Ponieważ najzwyczajniej w świecie będziemy czuć głód po kilku godzinach, nasz żołądek się skurczy i będziemy mieć problem z przyjęciem kolejnego żelu. Dlatego też zawsze warto przeplatać żele z czymś "twardym" do jedzenia. Można to np robić na punktach odżywczych. Pomarańcze, arbuzy, krakersy, słone paluszki i wiele innych. Właśnie wtedy zjedzmy to na co przychodzi nam ochota. Jest też wielu zacnych ultrasów biegających na kabanosach czy sushi. Jak widzicie - trzeba znaleźć to co nam odpowiada.

Drugi rodzaj to żele składające się tylko z naturalnych składników - bez "chemii".

Oczywistym jest fakt, że takie zawsze będą droższe ale czy warto dopłacić? Moim zdaniem i zdaniem mojego żołądka tak, ale sami musicie zdecydować.

Różnorodność smaków jest ogromna. Od truskawek przez kawę, masło orzechowe do smaku szarlotki. Bo chyba łatwiej jest połknąć żel który nam smakuje. W tym rodzaju żeli paliwem jest głównie cukier trzcinowy, syrop z ryżu, ryż, przecier owoców, sól morska, olej kokosowy itp. Wszystko po to aby nie powodować rewolucji w naszym brzuchu. Nie bez przyczyny są one rekomendowane dla vegan czy osób na diecie bezglutenowej. Jak zatem wygląda ich kaloryczność? Zazwyczaj jeden żel ma powyżej 100 Kcal tak więc powinien być przyjmowany co ok 30-45 min. Przykładem mogą być żele Huma . Lecz są wyjątki - czyli żele które mają nawet 250 Kcal jak np Spring Energy. Niektóre żele tego producenta są bardzo kaloryczne dlatego wielu biegaczy wybiera je na zawody. Nie trzeba nosić kilku a na długi trening czasami wystarczy jeden żel. Niewątpliwą ich zaletą jest fakt, że nie są one całkiem płynne lub kleiste i zawsze coś wpadnie do żołądka. Ostatnimi czasy do oferty trafiły również pyszne żele Veloforte, które w małym opakowaniu zawierają delikatny żel o konsystencji syropu. Ciekawostką na pewno będzie ich smak, który nie jest powielaniem innych producentów. Mianowicie znajdziemy tam smaki takie jak: burak z cytryną, czarna porzeczka z bzem, daktyle z imbirem i cytryną oraz syrop klonowy z kawą.

Jakiekolwiek żele wybierzemy na nasz start czy na trening - zawsze je przetestujmy wcześniej aby nie gonić po krzakach. 

Podczas zawodów pilnujmy z zegarkiem w ręku czasu pomiędzy posiłkami bo w ferworze walki można zapomnieć o jedzeniu a to na pewno odbije się na ostatnich kilometrach. Tak często widzimy biegaczy idących ostatnie kilometry. Oczywiście powodów tego może być wiele ale jedzenie albo jego brak to główny. 

Na sam koniec pamiętajcie że Ultra to zawody jedzeniu i piciu ;)

 

 

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy od home.pl